Tak jak należało się spodziewać, raport z weryfikacji WSI wywołał burzę, dotyczącą jednak nie spraw, które opisuje, a samego raportu, sposobu jego opublikowania i autorów. Tak jak należało się spodziewać, opracowanie nie stało się przedmiotem rzetelnej analizy, a jedynie pretekstem do kolejnego referendum „jesteś za czy przeciw PiS”. Takie upolitycznienie dziwi (choć już coraz mniej), wszak jeszcze nie tak dawno większość partii oraz duża część mediów zgodnie uznawały, że likwidacja wojskowych służb, stanowiących prostą kontynuację służb komunistycznych, jest jednym z najbardziej oczywistych elementów programu naprawy państwa.
Dziś, zamiast przyznać- „no, chociaż ten postulat udało wam się zrealizować”, większość mediów stwierdza, że WSI wcale nie były takie złe, a raport „nie poraża”.
Krytyka oponentów raportu Antoniego Macierewicza sama jednak nie wytrzymuje krytyki. Przeciwnicy likwidowania WSI krzyczą, że mają już dość „kolejnych list agentów”, „kolejnych list Macierewicza”, a jednocześnie zarzucają raportowi brak spektakularnych nazwisk. Rzeczywiście, jeśli ktoś się spodziewał, że okaże się, iż Tomasz Lis wespół z Moniką Olejnik podglądali Kamila Durczoka, może być rozczarowany. Dziennikarze oraz politycy SLD i PO wieszczą całkowitą likwidację polskich służb wojskowych przez dekonspirację agentów (a podobno mało tych nazwisk, mało), a jednocześnie zarzucają, że raport tylko powiela informacje prasowe i wszystkie sprawy w nim opisane od dawna są znane. Skoro prasa i politycy o wszystkim wiedzieli, to obce wywiady chyba tym bardziej?
Gdy politycy rzucają jakieś oskarżenia, media z reguły mówią- karty na stół, jeśli są dowody, proszę je pokazać. Gdy kawa na ławę padnie, jak w przypadku raportu Macierewicza, dziennikarze podnoszą raban- „skandaliczne ujawnienie”, „dekonspiracja”! Tyle, jeśli chodzi o „medialny” kontekst sprawy. Co do samego raportu, polecam tekst „Wrogie Służby Informacyjne” (najnowszy numer „Wprost”) osób lepiej zorientowanych ode mnie w temacie, byłych przewodniczących Komisji Likwidacyjnej WSI, dra Sławomira Cenckiewicza i Piotra Woyciechowskiego.
Opublikował/a Adchmiel
Opublikował/a Adchmiel
Opublikował/a Adchmiel
