Dajcie mi rząd PiS, a kij sam się znajdzie!

Autor - Adam Chmielecki 

Nie chciałbym, żeby ta strona zamieniła się w jednotematyczne forum pt. „obrona rządu przed dziennikarzami” oraz „czepianie się każdego słowa”, jednak niektóre opinie najwybitniejszych nawet komentatorów są tak jawnie nacechowane niechęcią oraz przesadzone w doborze określeń, że aż same proszą się o komentarz. 

Bartosz Węglarczyk, publicysta „Gazety Wyborczej” specjalizujący się w tematyce międzynarodowej, w swoim blogu odszedł na moment od tychże spraw i w formie podcastu video skomentował dymisję szefa MON Radka Sikorskiego. Ponieważ do dyspozycji miał tylko kilkadziesiąt sekund, nie tracił czasu na owijanie w bawełnę:   

[Bartosz Węglarczyk:] 
Jeśli teraz cokolwiek tragicznego przydarzy się polskim żołnierzom w Iraku i Afganistanie, będzie to w całości, ta krew, spoczywać na rękach ludzi, którzy dopuścili do dymisji ministra Sikorskiego   

Już widzę te tytuły w mediach- „Polski żołnierz zabity w Afganistanie przez ministra Macierewicza”, „Saper z polskiego kontyngentu wpadł w zasadzkę premiera Kaczyńskiego”. Ciekawe, czy taki komentarz napisze Bartosz Węglarczyk w „Gazecie” gdy- nie daj Boże- coś złego stanie się polskim wojskowym na którejś z misji? 

Podobnie absurdalne zarzuty w kierunku PiS stawia Tomasz Lis w felietonie dla Wirtualnej Polski: „…sytuacja, w której ciesząca się bardzo małym poparciem ekipa nie tylko zdobywa władzę, jakiej nie mieli poprzednicy, ale może w ogromnym stopniu ignorować opinię publiczną świadczy o tym, że  

[Tomasz Lis:] 
mamy demokrację fasadową, czyli jednodniową. Ludzie są w takiej demokracji potrzebni niemal wyłącznie w dniu wyborów. A potem, elektorat zrobił swoje – elektorat może odejść  

Czym Lis argumentuje taką ocenę? Tym, że obecny rząd nie dość, że sam ma bardzo niskie poparcie, które pozbawia go legitymizacji do rządzenia, to jeszcze ignoruje sondaże opinii publicznej, a to już jest „deprawacja moralna” i „autyzm”.  Jeszcze niedawno autor programu „Co z tą Polską” mówił politykom (sprawiedliwie, ze wszystkich opcji) powołującym się na różne sondaże, że tak naprawdę liczy się tylko ten jeden sondaż w dniu wyborów.

Ale może teraz zmienił zdanie i jako znany orędownik zasady „taniego państwa” uważa, że zamiast organizować co 4 lata kosztowną elekcję, lepiej przeprowadzić co jakiś czas sondaż na 1000-osobowej próbie kwotowo-losowej. A może pójść jeszcze dalej- niech o wynikach wyborów i wszelkich decyzjach decydują na, przykładowo, cotygodniowej kolacji szefowie PBS, TNS-OBOP i innych firm badawczych? 

Hm, chyba jednak chodzi o coś innego. Wydaje mi się, że obaj panowie wyznają zasadę: „Dajcie mi rząd PiS, a kij sam się znajdzie”. 

P.S. Skoro była już mowa o ministrze Sikorskim, polecam mój tekst o jego dymisji w portalu Prawica.Net.

Dodaj komentarz