Do pewnego momentu mogło wydawać się, że obiegająca polskie media, jak jakaś zakaźna choroba, mania wypominania politykom, czy szerzej- tzw. osobom publicznym, dosłownie wszystkiego, co uczynią, omija pewne dziennikarskie kręgi. Takich wątpliwości mam coraz mniej, niestety.
W sobotnim wydaniu „Dziennika” Piotr Zaremba w klasycznym, „drugostronnicowym” komentarzu krytykuje Kazimierza Marcinkiewicza za jego chęć objęcia dyrektorskiego fotela w Europejskim Banku Odbudowy i Rozwoju. Zaremba pisze o byłym premierze per „polityczny mianowaniec”, któremu posadę załatwią koledzy z polityki i który powinien wykazać choć odrobinę dobrego wychowania (czyli propozycję odrzucić lub co najmniej poczekać dłużej z jej przyjęciem). Otóż żyjemy w takich czasach, w których najskuteczniejszą metodą zdobycia pracy jest właśnie rekomendacja znajomych lub zdobyte w trakcie wcześniejszej kariery kontakty. Cały cywilizowany świat uznaje taką drogę szukania pracy za najzupełniej normalną, w całym cywilizowanym świecie byłych premierów i polityków w taki właśnie sposób wykorzystują dwa, siłą rzeczy i z samej swej natury „nakładające się” na siebie, obszary. Poza tym jeśli ktoś był szefem rządu, to raczej niewiele jest stanowisk, o których nie można powiedzieć, że załatwili mu je znajomi.
Piotr Zaremba, który zadziwił mnie bardzo tym komentarzem, gdyż dotychczas (tak zresztą pozostaje) uznawałem go za rozsądnego, nieulegającego „owczemu pędowi” totalnej krytyki dziennikarza, sugeruje (prawda, że żartując, ale z późniejszego kontekstu wnioskuję, że nie do końca) premierowi Marcinkiewiczowi, aby na kilka lat wrócił do gorzowskiej szkoły uczyć fizyki.
Ciekaw jestem, jak zachowałby się Pan Redaktor, gdyby po zwolnieniu z „Dziennika” otrzymał propozycję pracy, dajmy na to, we „Wprost”. Pracują tam przecież jego przyjaciele, Igor Zalewski i Robert Mazurek. Nie postawiłbym złamanego grosza na to, że Zaremba odpowiedziałby: „Chłopaki, dzięki, ale to nie wypada, żebym jedynie dlatego, że was znam, pracował w jednej z najlepszych redakcji w Polsce za kilka tysięcy miesięcznie. Wracam do mojego starego ogólniaka uczyć historii”.
luty 17, 2007 o 10:48 am |
Prowadzenie bloga na temat manipulacji mediów to ogromne wyzwanie. Życzę wytrwałości.