WARTO… przeczytać Chodakiewicza

styczeń 22, 2008

A konkretnie wydaną właśnie przez IPN jego książkę “Po Zagładzie. Stosunki polsko-żydowskie 1944-1947″, będącą antidotum na bzdury i stereotypy powielane przez Jana T. Grossa w “Strachu”.

A dlaczego bzdury i dlaczego stereotypy, oraz dlaczego warto poznać dzieło Marka Jana Chodakiewicza – o tym w moim artykule na portalu www.prawica.net. Polecam.


DziennikarsTWo na froncie

styczeń 10, 2008


Adam Chmielecki


Z małym opóźnieniem (no może nie tak małym, przy złośliwym podejściu PT Czytelników – nawet „rocznym”…) zachęcam do sięgnięcia po najnowszy (12/07, grudzień 2007) numer „Biuletynu IPN”. Każdy biuletyn Instytutu ma swój temat przewodni, swoje cover story. W omawianym takim tematem jest dziennikarstwo w PRL-u – m.in. relacje Służby Bezpieczeństwa z dziennikarzami i swoisty kontekst pracy w tym zawodzie w okresie, w którym tzw. „front ideologiczny” był przecież jednym z najważniejszych.

 Biuletyn IPN 

Ów „pakiet okładkowy” przygotowany przez gdański oddział IPN tworzą rozmowa Jana Rumana z historykiem dr. Sławomirem Cenckiewiczem oraz socjologiem dr. Danielem Wicentym (ta specjalizacja naukowa nie jest tu bez znaczenia), a także dwa artykuły prezentujące konkretne, nieopisane do tej pory przypadki współpracy dziennikarzy z bezpieką - znanego publicysty konserwatywno-liberalnego Jana Marii Fijora („TW” Bereta – tekst „Pospolita twarz SB” Daniela Wicentego) i komentatora spraw międzynarodowych Jerzego Bekkera (TW „Jot” – tekst „»Jot« nadaje” niżej podpisanego). 

Materiały te dotykają takich spraw jak cenzura, kontrola systemu komunistycznego nad środkami masowego przekazu, dobór i kształcenie kadr dziennikarskich, obecność tajnych współpracowników służb w redakcjach – tematów, które do dziś są sporym problemem dla wiarygodności całego środowiska, o czym najlepiej świadczy reakcja na omawianą publikację jednego z najbardziej zainteresowanych – Jana M. Fijora. Na swojej oficjalnej stronie oświadcza on, że autor artykułu na jego temat „wprowadził opinię publiczną w błąd” i spotka się z nim w sądzie. Jakich będzie chciał tam użyć argumentów – jeszcze nie wiemy, bo na razie Fijor ogranicza się do samego zaprzeczenia. Najnowszy „Najwyższy Czas”, którego Fijor jest komentatorem, zapowiada jego tekst na temat zarzutów o współpracę z SB w następnym numerze. 

Spokojniej do sprawy podszedł Jerzy Bekker. W wypowiedzi dla portalu Polskiego Radia (artykuł „DziennikarsTWo w PRL-u” Piotra Dmitrowicza, z którego zresztą zaczerpnąłem pomysł na prostą, ale znaczącą zabawę z literami t i w) przyznał – Miewałem swoje wpadki bolesne zresztą, bez pracy, bez mieszkania, bez środków do życia, więc może stąd pewna słabość i brak siły, żeby powiedzieć temu nieszczęsnemu człowiekowi (chodzi o oficera prowadzącego kpr. S Delakowicza – red.), żeby się po prostu odwalił.

Jak pisze dalej Dmitrowicz, Bekker wspomina, że środowisko dziennikarskie było niezwykle lojalne wobec władz PRL-u – Nie wyobraża pan sobie chyba, żeby ludzie związani z PAP, telewizją, radiem, zwłaszcza z informacyjno–publicystycznymi redakcjami mogli być nieprawomyślni. Jeśli byli, to musieli ukrywać to tak głęboko, że nawet sami o tym nie wiedzieli – tłumaczył.

To gorzkie i ironiczne motto jest chyba niestety prawdziwe.