Nie ma pilota bez Palikota?

“Pawlak jest czysty, bo zawsze przed jedzeniem myje ręce” – to komentarz do sprawy biznesowo-rodzinnych powiązań w kierowanej przez wicepremiera Ochotniczej Straży Pożarnej. „Piłeś? Nie jedź? Nie piłeś? Pij!” – to z kolei uwaga nt. Mirosława Orzechowskiego, polityka LPR, który ostatnio został przyłapany na kierowaniu samochodem pod wpływem alkoholu (ok. 2 promile we krwi). Wreszcie autoocena: „Ja jestem bardziej przystojny. Wygrałem”. Takimi „kwiatkami” uraczyli nas w ostatnim wydaniu prowadzący program „Teraz My” na antenie TVN.  Dodajmy, prowadzący wydawałoby się nie byle jacy, bo Andrzej Morozowski i Tomasz Sekielski, cenieni laureaci wielu dziennikarskich nagród, w tym wyróżnieni tytułem „Dziennikarza Roku 2006” branżowego miesięcznika „Press”. 

Czy to jeszcze poważna publicystyka polityczna czy już show, rozrywka, tyle że nie związana z tańczeniem, gotowaniem, czymkolwiek innym, a polityką? Ot, po prostu w niedzielne wieczory TVN serwuje nam na tacy „Taniec z gwiazdami”, a w poniedziałkowe swoisty „taniec z politykami”? W gruncie rzeczy chodzi chyba o to samo – podanie zmęczonym kolejnym dniem widzom lekkostrawnego, łatwego i przyjemnego w odbiorze dania.

Niestety po tym, jak i wcześniejszych wydaniach „Teraz My” wydaje się, że duet Morozowski-Sekielski, niegdyś jedni z najlepszych reporterów politycznych w Polsce, świadomie wybrał taką drogę medialnej kariery. I jest do kolejny dowód na postępującą w zastraszającym tempie „palikotyzację” (tego terminu chyba nie trzeba wyjaśniać) krajowego światka dziennikarskiego. Bo czym różni się przynoszenie świńskiego łba do telewizyjnego studia od „polowania” na wicepremiera Pawlaka na korytarzach siedziby TVN, by wręczyć mu jego podobiznę stylizowaną na ojca chrzestnego mafii, jak to zrobili Morozowski z Sekielskim.

A propos posła Palikota – kilkadziesiąt minut wcześniej gościł on w konkurencyjnym programie na innej antenie, gdzie m.in. argumentował dlaczego dziennikarzom wolno więcej niż innym, chociażby politykom. Wtórował mu prowadzący (a niech tam, zróbmy „publicity” i „pojedźmy po nazwisku” – Tomasz Lis), chwaląc się, że w przeciwieństwie do wybrańców narodu zasiadających w parlamencie on jest weryfikowany przez widzów co tydzień. Zresztą, jak przypuszczam, zapewne przez wzgląd na tą weryfikację właśnie zaprasza do swojego programu Palikota. Drodzy widzowie, nie pozostańmy głusi na powyższe apele. Mamy piloty? Mamy. Zróbmy z nich wreszcie użytek i głosujmy. Teraz my – (od)wyb(i)orcy dojrzali!

Dodaj komentarz