Uznałem dzisiaj, że czas najwyższy przerwać milczenie i uaktywnić się ponownie na łamach „Mediokracji”, wynagradzając choć w małym stopniu odwiedzanie mojego bloga tym, którzy w ostatnim czasie uparcie zaglądali na niego mimo długiego braku aktualizacji.
A ponieważ mało ostatnio piszę, najlepiej jak polecę inną niż „Mediokracja” lekturę, mianowicie – dwumiesięcznik „Arcana”.
W najnowszym numerze tego dwa czasopisma (2-3/2007, marzec – czerwiec 2007) znaleźć można dwa artykuły autorstwa dr Sławomira Cenckiewicza – „W kontenerach do Moskwy… Płk Henryk Jasik o zagrożeniach dla III RP” oraz, napisany wspólnie z dr Piotrem Gontarczykiem, „»Słowo harcerza«. Kazimierz Koźniewski (1919-2005), agent ps. »33« i tygodnik »Polityka«”.
„W kontenerach do Moskwy… Płk Henryk Jasik o zagrożeniach dla III RP” – to zaledwie kilkustronicowy, ale warty dłuższej chwili uwagi tekst podnoszący rzadko goszczący w debacie publicznej temat archiwów służ specjalnych PRL będących w posiadaniu innych państw. „Otóż należy wyraźnie podkreślić, że istotna wiedza o naszej przeszłości ukryta jest w wielu dokumentach, które znajdują się poza Polską, i to wcale nie tylko w rękach naszych wschodnich sąsiadów z Federacji Rosyjskiej. Bez większego ryzyka (…) można założyć, że zwłaszcza po 1990 r. wiedza o Polsce stała się powszechną i międzynarodową” – piszeSławomir Cenckiewicz, a na dowód swych słów cytuje dokumenty (wydrukowane również w „Arcanach”) płk Henryka Jasika, na początku 1990 roku Dyrektora Departamentu I MSW, który już w III RP informował swoich przełożonych m.in. o tym, że w berlińskiej siedzibie NRD-owskiej bezpieki Stasi znaleziono materiały dot. działalności „Solidarności”. Zdaniem autora jest to jeden z dowodów, iż państwo polskie nie posiada pełnej kontroli nad wiedzą historyczną ukrytą w dokumentach z okresu PRL.
Z kolei artykuł „»Słowo harcerza«. Kazimierz Koźniewski (1919-2005), agent ps. »33« i tygodnik »Polityka«” jest próbą obrony autorów – Sławomira Cenckiewicza i Piotra Gontarczyka – którym środowisko tygodnika „Polityka”, przede wszystkim na łamach książki Wiesława Władyki pt. „Polityka i jej ludzie”, zarzuca „dziką lustrację” Kazimierza Koźniewskiego, przez wiele lat redaktora magazynu. Cenckiewicz i Gontarczyk celnie obalają argumenty byłych kolegów redakcyjnych agenta „33” – taki pseudonim bezpieka nadała Koźniewskiemu – przytaczając najbardziej znaczące przykłady z jego prawie półwiecznej współpracy z SB, jak identyfikacja Stanisława Cata Mackiewicza, publikującego na łamach paryskiej „Kultury” pod pseudonimem „Gaston de Cerizay”. Lista osób, głównie z tzw. środowisk twórczych, na które donosił Koźniewski jest imponująca.
Ale wspomniane wyżej teksty warto przeczytać nie tylko, a może nawet nie przede wszystkim, dla głośnych nazwisk. Pokazują one, że niezależnie jak oceniamy tzw. „teczki” – a ostatnio ocenia się je raczej negatywnie – bez wiedzy o ich zawartości nie można rzetelnie badać i opisywać historii Polski XX wieku.