Strajki 1988

Majowy egzamin – strajki studenckie w 1988 roku

 

„Wiosną ’88 czuło się TO przez skórę. TO wisiało w powietrzu. Coś gruchnie. Ale kiedy? Gdzie? Na jaką skalę?” – pisze w książce „Gdańsk maj ’88. Anatomia strajku” Wojciech Giełżyński. Gruchnęło wśród robotników, w Nowej Hucie, Stoczni Gdańskiej i innych stoczniach Wybrzeża, ale gruchnęło również wśród studentów. Reaktywacja Niezależnego Zrzeszenia Studentów, strajki studenckie na wielu uczelniach, w tym w Trójmieście na Uniwersytecie Gdańskim i Politechnice Gdańskiej – to było preludium do przełomu 1989 roku, preludium odgrywane jeszcze tylko „w przeddzień wolnej Polski”, ale już tą wolną Polskę budujące.

 

Historia strajków studenckich w latach 80. XX wieku to historia NZS, a historia NZS to historia „Solidarności” – można by napisać krótko, patrząc na podobieństwo losów obu tych organizacji, zresztą wzajemnie się „przenikających”, przede wszystkim personalnie. Gdy w sierpniu 1980 r. robotnicy domagali się niezależnych związków zawodowych, żacy dodawali postulat niezależnych organizacji studenckich. I dopięli swego, podobnie jak związkowcy z „Solidarności” – w kwietniu 1981 r. odbył się I Krajowy Zjazd NZS, zrzeszenia zarejestrowanego oficjalnie dwa miesiące wcześniej. Niestety jak wiemy, „karnawał Solidarności” i jednych, i drugich nie trwał długo i został brutalnie przerwany 13 grudnia 1981 r. NZS w 1982 r. został zdelegalizowany i od tej pory jego struktury działały tajnie, podobnie jak podziemnej „Solidarności”, z mniejszym lub większym zapałem i energią. Pierwsze powiewy dającej nadzieję aktywności zaczęły się pojawiać dopiero z końcem lat 80.

Jakie były tego przyczyny? Jak nas uczy historia – bezpośrednie i pośrednie, te idealistyczne, romantyczne, i te bardziej przyziemnie, tak długofalowe plany, jak spontaniczne reakcje. A więc glasnost i pierestrojka w Związku Radzieckim, pogarszający się stale od ok. 1986 roku stan polskiej gospodarki, wizyta Jana Pawła II w 1987 r., ale też, a może przede wszystkim zmiany demograficzne w polskim społeczeństwie i dochodzenie do głosu przez pokolenie dwudziestolatków, które po pierwsze oczekiwało perspektyw rozwoju, po drugie – zgodnie z młodzieńczą logiką nie chciało kompromisu z władzami, wreszcie – chciało mieć „swój strajk”, „swój Sierpień”.

 

Jeśli dziś 2 maja, to mamy strajk

W przypadku środowiska studenckiego próby jawnej aktywności opozycyjnej pojawiają się w drugiej połowie lat 80., czy to w samorządach uczelnianych, kołach naukowych, duszpasterstwach akademickich, czy to w ujawniających się formalnych i nieformalnych strukturach NZS, a ich apogeum przypada na marzec 1988 r. Wtedy to studenci KUL i UMCS zorganizowali kilkusetosobowy wiec pod pomnikiem Marii Curie-Skłodowskiej w Lublinie, a uczelni warszawskich – pod pomnikiem Adama Mickiewicza w stolicy. Choć obie manifestacje zostały rozbite przez SB i ZOMO, warszawska w sposób szczególnie brutalny, studenci nie poddali się. Przykładowo gdański NZS jawne spotkania, wiece i happeningi, np. w rocznicę marca 1968, organizował przez całą wiosnę 1988 r. Kilka tygodni później, na początku maja, gdy rozpoczęły się strajki robotnicze w Nowej Hucie, stoczniach Trójmiasta i innych zakładach (m.in. komunikacji miejskiej w Bydgoszczy), protesty NZS przybrały już masowy i ogólnopolski charakter. Z reguły miały one charakter solidarnościowy, nawiązujący do protestów robotników – np. studenci z Lublina wspierali strajk w Hucie Stalowa Wola. Silny ośrodek studenckiego oporu stanowiła Łódź. Protestowali również studenci największych uczelni w kraju, Uniwersytetu Warszawskiego i Uniwersytetu Jagiellońskiego, jednak największy i najdłuższy od czasu wprowadzenia stanu wojennego strajk studencki miejsce miał w Gdańsku, na Uniwersytecie.

            1 maja 1988 r. ZOMO brutalnie pobiło uczestników wiecu po mszy św. w kościele Św. Brygidy w Gdańsku, wśród których byli także studenci. Stało się to bezpośrednim impulsem do strajku w Stoczni Gdańskiej, który rozpoczął się następnego dnia. Również 2 maja, w solidarności ze strajkującymi stoczniowcami, decyzję o swoim proteście, realnie rozpoczętym 3 maja o godz. 11, podjęli studenci UG, wśród których dominowali działacze nielegalnego NZS. Strajkowym centrum stał się Wydział Humanistyczny w Gdańsku-Oliwie, który był okupowany przez kilkusetosobową grupę studentów dzień i noc. Przewodniczącymi Komitetu Strajkowego UG zostali ówcześni studenci prawa, dziś prezydent Gdańska – Paweł Adamowicz – oraz przewodniczący Klubu Parlamenternego Prawa i Sprawiedliwości – Przemysław Gosiewski, a jego członkami Andrzej Sosnowski (dziś SKOK im. Stefczyka), Mariusz Popielarz oraz Anna Galus-Czerwonka.. Nie aspekt personalny jest tu najważniejszy, ale warto wspomnieć, że wśród strajkujących studentów było wiele osób pełniących dziś wysokie funkcje nie tylko na Pomorzu, ale w całej Polsce – m.in. Jarosław Sellin, b. wiceminister kultury i dziedzictwa narodowego, czy Tomasz Arabski, szef Kancelarii Prezesa Rady Ministrów.

 

Podręcznik strajkowy

            Jak przebiegał protest, czy były to, jak niektórzy zarzucają, „strajkonalia”? Rzeczywiście atmosfera była na swój sposób swobodna, w końcu strajkowali młodzi ludzie, jednak wszyscy mieli świadomość, o co walczą. Budynek popularnej „Humany” okupowało początkowo 100, później kilkuset studentów z różnych wydziałów oraz kilkunastu nauczycieli akademickich, m.in. prof. Jan Majewski. Liczba strajkujących nie była stała, część osób opuściła strajk, większość z obawy przed pacyfikacją ZOMO. Jednocześnie codziennie dołączali nowi protestujący, pomimo stałej obecności funkcjonariuszy MO i SB w rejonie ul. Wita Stwosza i Polanki, legitymowania i spisywania studentów oraz oświadczenia rektorów gdańskich szkół wyższych, w którym grozili oni „organizatorom oraz uczestnikom tej akcji pociągnięcie do odpowiedzialności dyscyplinarnej”, czytaj – relegowaniem z uczelni. Warto też wspomnieć, że strajk pośrednio, poprzez bojkot w trakcie jego trwania zajęć akademickich, wsparła większość studentów uniwersytetu. Na okupowanym Wydziale Humanistycznym codziennie odbywały się wiece, wieczorami w wydziałowej auli msze św. odprawiał dominikanin ojciec Stanisław Tasiemski, ukazywały się kolejne numery „Reduty strajkowej”, pisma nawiązującego do „Reduty”, periodyku NZS z lat 1980-1981. Koncert jazzowy dla strajkujących żaków zagrali Mikołaj Trzaska i Tymon Tymański. Paweł Adamowicz, który wspomina, że doświadczenie majowe pozwoliłoby mu na wydanie podręcznika „Jak zorganizować strajk”, w wywiadzie opublikowanym w książce „W przededniu wolnej Polski” (red. Wojciech Książek, wyd. „Solidarność 2006) mówił – Do momentu rozbicia strajku w Nowej Hucie [5 V – przyp. ACH] atmosfera była bardzo dobra, taka trochę piknikowa. Rzeczywiście ludzie nie czuli zagrożenia – grali, śpiewali, dyskutowali, spotykali się. Przychodzili też mieszkańcy okolicznych domów i przynosili nam chleb, bo przecież trzeba było wyżywić strajkujących.

            Wspomniana pacyfikacja przez ZOMO Huty im. Lenina w Krakowie okazała się przełomowa. Również w Gdańsku obawiano się interwencji, tak w stoczni, jak i na uniwersytecie, pojawiły się pogłoski, że ZOMO zaatakuje „uniwerek” w nocy 5 maja. Kto wie, czy to nie tylko osobista interwencja abpa Tadeusza Gocłowskiego u ówczesnego szefa WUSW w Gdańsku gen. Jerzego Andrzejewskiego zapobiegła takiemu przebiegowi wypadków?  W takiej sytuacji, nie mając widoków na rozszerzenie akcji strajkowej na innych uczelniach bądź w zakładach pracy, 6 maja, po decyzji podjętej w powszechnym głosowaniu, studenci zawiesili strajk.

 

Politechnika też na posterunku

 

            UG nie był jedynym miejscem w Trójmieście, w którym trwał studencki protest. Wśród strajkujących na Wydziale Humanistycznym byli także studenci Akademii Sztuk Pięknych i Akademii Medycznej, „swój” strajk miała Politechnika. Na gdańskiej uczelni technicznej rozpoczął się on 4 maja w gmachu głównym i trwał kilkadziesiąt godzin, do 5 maja. Liderami politechnicznego Komitetu Strajkowego byli Ludwik Kromer, Michał Skwarło, a jego przewodniczącym Wojciech Kwidzyński, wówczas studiujący budowę maszyn, dziś działacz „Solidarności”. Cała trójka od 1987 r. należała do nielegalnych struktur NZS na PG oraz Międzyuczelnianej Komisji Koordynacyjnej NZS (struktury działającej w podobnej formule jak „dorosła”, podziemna Tymczasowa Komisja Koordynacyjna „Solidarności”). Trójmiejskie opozycyjne środowisko młodzieżowe tworzyli nie tylko studenci, co uwidoczniło się także w maju 1988 r. Ich protest, podobnie jak ten stoczniowy, wsparli członkowie Federacji Młodzieży Walczącej oraz ruchu Wolność i Pokój, m.in. na strajku na Uniwersytecie obecny był Olgierd Buchocki z FMW.

 

Porażka, zwycięstwo czy… zwycięski remis?

 

            W tym miejscu należy raz jeszcze zwrócić uwagę na podobieństwo strajkowych losów robotników i studentów. 10 maja, 4 dni po zakończeniu strajku na UG, zawieszony został strajk w Stoczni Gdańskiej. Także tam uznano, że wobec pacyfikacji Nowej Huty i mniejszej – nie ukrywajmy – niż w 1980 roku skali strajków nie ma sensu narażać załóg strajkujących zakładów na represje ze strony władz, przy jednoczesnym braku gwarancji bezpośrednich korzyści z akcji strajkowej. Czy wobec tego uznać należy, że majowe protesty skończyły się fiaskiem? W żadnym wypadku. I robotnicy, i studenci decyzje o zawieszeniu (co nie było równoznaczne z ogłoszeniem końca i co ma znaczenie) strajków podjęli samodzielnie i niezależnie, uznając, że będzie to najlepsza taktyka wobec władz komunistycznych. Choć bez spektakularnego sukcesu, wyszli z podniesionym czołem.

            Przede wszystkim nie był to koniec studenckiego zaangażowania w działalność opozycyjną. Na uczelniach nadal organizowano wiece, a Niezależne Zrzeszenie Studentów działało coraz jawniej i odważniej. Już pod koniec maja na Uniwersytecie Łódzkim zorganizowano kolejny, kilkudniowy strajk okupacyjny z żądaniem rejestracji NZS. Wielu studentów czynnie wsparło sierpniowe strajki w tym samym roku. W stoczniach, portach i innych zakładach organizowali poligrafię, malowali transparenty, przemycali żywność i inne rzeczy dla strajkujących lub po prostu „tam” byli. Czas pokazał, że cel, w imię którego protestowali, osiągnięty został szybciej niż przypuszczali. Walczyli z PRL, ich wysiłki nagrodziła już III RP, legalizując NZS 22 września 1989 roku.

            Studenci udowodnili, że popierają postulaty reform gospodarczych i politycznych zgłaszane przez podziemną „Solidarność”, że nie zrezygnują z prawa do zrzeszenia się w niezależnych organizacjach.. Dla strajkujących w maju 1988 r. był to swoisty obywatelski egzamin, jeden z najważniejszych w życiu. Zdali go na piątkę.

 

Powyższy artykuł ukazał się w maju br. na portalu www.prawica.net oraz – w nieco zmienionej formie – w magazynie “Czas na SKOK” 

 

 

 

 

 

 

 

Odpowiedzi: 2 do “Strajki 1988”

  1. Majowy egzamin - strajki w 1988 roku « Mediokracja - Adam Chmielecki mówi:

    [...] Strajki 1988   [...]

  2. wudede mówi:

    Pomyłka co do Łodzi: “już pod koniec maja zorganizowano…” Nie było strajku w maju 1988 i to kilkudniowego – to nie było w Łodzi mozliwe. Był w 1989, tuż przed tzw. wyborami kontraktowymi. Chodziło o rejesterację NZŚ. Brałem w tym udział, a nawet przez jakiś czas byłem w KStrajkowym

Dodaj komentarz